Strona główna » Nasze wydawnictwa » kwiecień, nr 4 (124) / 2003 » Z historii miasta

Nasze wydawnictwa

kwiecień, nr 4 (124) / 2003

Jarosławianie w Powstaniu styczniowym 1863 r. (cz. 3)

Nie napotykająca początkowo na większe przeszkody akcja powstańcza w Jarosławiu i jego okolicach z biegiem czasu zaczęła się komplikować. W marcu 1864 r. ogłoszono w mieście stan oblężenia. Urząd okręgowy przemyski nakazał kontrolę podróżnych dokumentów. Zaczęły się śledztwa i aresztowania osób wspomagających powstańców. Za uczestnikami powstania wystawiono listy gończe. W okolicy przeprowadzono szereg rewizji. Schwytanych osadzano w więzieniach, a po ich przepełnieniu oddawano pod dozór policyjny z zakazem opuszczania miasta. We wsiach wystawiono warty chłopskie dla chwytania podejrzanych osób. "Rządca Ferdynand Rünge dostał zawiadomienie ze Lwowa od rządu narodowego, że nocnym pociągiem przybędzie do Jarosławia dwudziestu powstańców i żeby ich odstawić do oddziału w Cewkowie. (...)". Na dworcu w Jarosławiu odebrał ich Seweryn Harkam. "Umieścili się na wozach. Tak spokojnie przejechało się przez całe miasto i dalej aż do mostu na Sanie. (...) Na drugi dzień przed południem przyszła wiadomość z c.k. bercyku w Jarosławiu, żeby przysłać ludzi dla zabrania fornalek, które są umieszczone w stajni w hotelu. Zostali więc ci powstańcy przez straż po przeciwnym brzegu Sanu zatrzymani i do c.k. bercyku odstawieni. (...) Gdy ruch powstańców znacznie wzrósł, nasadził nam c.k. bercyksamt żandarma z Zarzecza który nas tam pilnował a mieszkał na wsi. C.k. rząd ustanowił po wszystkich wsiach chłopskie warty, dzień i noc po dworach, koło karczem, przy drogach publicznych, żeby wszystkich przejeżdżających i przechodzących zatrzymywali i legitymacje sprawdzali. I było i tak, że przejeżdżający miał jakiś kawałek papieru z dużą pieczęcią, podstawił chłopu pod nos i spokojnie sobie jechał dalej. (...) Po dworach odbywały się rewizje przy asystencji żandarmerii i wojskowe. Razu pewnego gdy jeszcze świtać nie zaczęło stróż nocny wpada (...) z wieścią, że wojsko otoczyło cały ogród i folwark. Czym prędzej ubraliśmy się. Powstańcy słysząc, że ja z żołnierzem mówię zaczęli uciekać, ale natknęli się na żołnierza, który ich zatrzymał. Jednemu tylko udało się uciec. Nazywał się Jan Witwicki, królewiak. Ujęci zostali Bolesław Rapliński, Władysław Litwicki, Józef Wieniawski i jeszcze jeden, którego nazwiska nie pamiętam. Powstańcy umieszczeni zostali w bercyku, byli tam trzymani kilkanaście dni. Potem odwieziono ich do twierdzy Kulfstein. Stamtąd kilka razy pisali do nas. Nareszcie nadszedł list (...) z zawiadomieniem, że wszyscy zdołali uciec z Kulfsteinu. W jakiś czas potem przyjechali znów do Zarzecza. Tego samego dnia, w którym zostali aresztowani w Zarzeczu nadjechało po północy rzemiennym dyszlem kilkunastu powstańców, a że całe Zarzecze już spało, zażądali od nocnego stróża aby ich wprowadził do stodoły. Gdy wojsko nadchodziło do Zarzecza, stróż zobaczył i w pierwszym rzędzie pobudził ich. Oni zerwali się ze snu i bramą tylną uciekli i ukryli się w polu w zbożach. Byli to Lwowianie, a jeden Julian Markowski był moim znajomym. Wszyscy uszli". Mimo to zarówno Jarosław jak i okolice aż do zakończenia powstania pozostawały jego zapleczem organizacyjnym i zaopatrzeniowym, a kpiący sobie z wydanych nakazów ochotnicy, nadal zasilali szeregi walczących. Po zakończeniu działań zbrojnych ziemia jarosławska zapełniła się dużą liczbą zbiegłych powstańców. Wielu znalazło w Jarosławiu i okolicy schronienie oraz zajęcie umożliwiające im przetrwanie tych bardzo trudnych czasów.

Wśród nich znalazł się zmarły w 1888 r. i pochowany na Starym Cmentarzu, płk. Leon Czechowski. W uznaniu patriotycznych zasług wdzięczni jarosławianie ufundowali mu pomnik, przed którym w okresie zaborów odbywały się uroczystości patriotyczne, a w dniach Wszystkich Świętych uczniowie gimnazjum palili pochodnie oraz śpiewali żałobne i patriotyczne pieśni.

W czasie II wojny światowej z rozkazu okupanta pomnik ozdobiony trzema herbami związanymi z powstaniem styczniowym został poważnie zniszczony. Po wojnie z inicjatywy Stowarzyszenia Miłośników Jarosławia został odrestaurowany, a w 2000 r. dzięki między innymi zbiórkom na rzecz ratowania cmentarnych zabytków, odnowiony i zakonserwowany. Podobne zabiegi wykonane zostały w 2001 r. przy pomniku księdza Henryka Jaklińskiego i w 2002 r. Jana Erazma Maksymiliana Ślubicz - Załęskiego. Można więc śmiało stwierdzić, że współcześni jarosławianie nie zapominają o swoich XIX-wiecznych bohaterach, a z upływem czasu również pozostałe nagrobki powstańców w miarę potrzeb zostaną odnowione.

Zbigniew Zięba