Strona główna » Nasze wydawnictwa » grudzień, nr 12 (120) / 2002 » Publicystyka
Bądź na bieżąco z informacjami z Jarosławia, zostaw nam swój e-mail:

Nasze wydawnictwa

grudzień, nr 12 (120) / 2002

Moje harcerskie lata (7)

Po powrocie z obozu harcerskiego spędzam beztrosko czas nad Sanem. Nie zdawałem sobie zupełnie sprawy, że ten obóz harcerski, na którym zdobyłem stopień Harcerza Orlego jest moim ostatnim obozem. Mam już mundur licealny z czerwonymi wypustkami i z czerwoną tarczą 555. Wkrótce idę do I klasy Liceum. Ogromnie się cieszę. Czekam niecierpliwie na przekroczenie bramy Drugiej Budy i na spotkanie z kolegami. Nie dało się przewidzieć, że w czerwcu zamknąłem za sobą po raz ostatni tę bramę. Nie siądę już w szkolnej ławie z kolegami, nie pójdziemy już na defiladę z naszą wspaniałą orkiestrą gimnazjalną, która zajęła pierwsze miejsce w konkursie orkiestr gimnazjalnych, a ostatnio tak wzruszająco grała marsza "Student", nie pojadę już na obóz harcerski. Nie będziemy całą klasą śpiewać "O Marianno - gdybyś była zakochaną - nie spała byś tę noc - tę jedną noc". Nie będzie już zabaw szkolnych z tą porywającą melodią "Krople deszczu - jesienne krople deszczu - na szybach lśnią..." i nie będzie w niedzielę wieczorem Wesołej Lwowskiej Fali ze Szczepciem i z Tońciem. Nie będzie! Już nigdy nie będzie!

Wrzesień 1939. Obłędna ucieczka z rodzicami i z taborami wojskowymi aż do Halicza. Tam otoczyła nas Czerwona Armia. Cudem uniknęliśmy z ojcem dostania się do niewoli a następnie wywozu na Sybir. W styczniu 1940 wróciłem do Jarosławia. Harcerstwo nie miało "góry". Nie było hufcowego ani drużynowych. Próbowałem prowadzić zastęp harcerzy w konspiracji, ale to mi nie wyszło. Pochłonęła mnie nauka (Technikum Budowlane), praca zarobkowa i działalność w konspiracji. Ukończyłem w konspiracji Szkołę Podchorążych AK. Zaraz po wyzwoleniu zrobiłem w przyśpieszonym tempie maturę l rozpocząłem studia na Politechnice w Gliwicach. Harcerstwo odrodziło się. Widziałem na ulicach drużyny harcerskie, śpiewające harcerskie pleśni i maszerujące równym krokiem. Czułem ściskanie i kłucie w sercu. Mnie tam nie było między nimi. Studia były trudne, sytuacja ekonomiczna ciężka, pracy i nauki bardzo dużo - nie mogłem angażować się w harcerstwo.

Z harcerstwem spotkałem się 9 maja 1971r. Było to odsłonięcie w Jarosławiu Pamiątkowej Tablicy w hołdzie Harcerzom Bohaterom, którzy oddali życie za Wolność Ojczyzny w czasie Drugiej Wojny Światowej w zmaganiach z hitlerowskim okupantem, w walce podziemnej, w egzekucjach i w obozach śmierci. Była nas grupka starszych, przedwojennych harcerzy. Przypiąłem na tę uroczystość Krzyż Harcerski do klapy marynarki. Harcerzy i harcerek w mundurach było mało, pomimo tego, że przyjechali również z okolicy.

Najbardziej wzruszający był moment, gdy krewni zamordowanych składali kwiaty pod tablicą:

W głuchym łoskocie werbla
wychodzili nieśmiało z tłumu
samotni
ze łzami w oczach
z ogromną krzywdą w sercu
i z kwiatami w dłoni.
Szli pochyleni żałobą
pochyleni wiekiem
pochyleni nieszczęściem
pod ścianę.
Z martwych liter tablicy
patrzały na nas
Duchy Drogich Zmarłych
Pytały w milczeniu
czy my - gorsi od nich
pozostawieni przy życiu
przez pomyłkę
przez nieporozumienie
przez kaprys losu
przez zwariowane szczęście
pójdziemy Ich drogą - do Polski
o Którą walczyli bez wytchnienia
i bez opamiętania .......

 

24 i 25 X 1981 ma miejsce Zjazd Harcerski w związku z 70-leciem istnienia harcerstwa w Jarosławiu. Uroczysta Msza św. i poczty sztandarowe. Widzę, jak nasz dawny kapelan harcerski Ksiądz Infułat Stączek przy ołtarzu ukradkiem ociera łzy z oczu. To wtedy, gdy rozpoczęliśmy "O Panie Boże Ojcze nasz...". Czytam Proroka Izajasza głośno, na cały kościół. Po Mszy św. idziemy na cmentarz, na groby harcerskie. Zakończenie Zjazdu w dużej sali przy kościele farnym. Dużo wspomnień i pieśni harcerskich, przemówienia i dyskusje. Mówię m.in., że harcerstwo musi iść drogą wskazaną przez Kościół. Idę z kolegami-druhami do hotelu na noc. Stwierdzam, że mam w kieszeni, trzy chustki do nosa, zupełnie mokre od łez - i nie wiem dlaczego. I jeszcze długie, nocne rodaków rozmowy.

Moje refleksje pozjazdowe:


Czuwaj! Czuwaj - abyś codziennie zdążył spełnić choć jeden dobry uczynek.
Czuwaj - aby kłamstwo i małoduszność nie uprzedziły Twojej prawdomówności i odwagi cywilnej.
Czuwaj - abyś nie zaspał, gdy Twój bliźni potrzebuje pomocy.
Czuwaj - abyś wykorzystał ostatnią życiową szansę - aby stać się lepszym, bardziej użytecznym i wartościowym człowiekiem.
Czuwaj - abyś nie przegapił obrazu Boga w Twoim bliźnim.
Czuwaj - aby zły duch nie zasiał w Twoim sercu nasion złości, nienawiści, obojętności i zazdrości.
Czuwaj - gdy On będzie przechodził drogą Twego życia - abyś zdążył zawołać: "Jezusie - Synu Dawidów - zmiłuj się nade mną".

 

cdn. 

 

Jan Porębski
Numery archiwalne
Wrzesień 2019
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30