Nasze wydawnictwa

luty, nr 2 (122) / 2003

Jarosławianie w Powstaniu styczniowym 1863 r.

22 stycznia 2003 r. minęło 140 lat od wybuchu powstania narodowego przeciwko Rosji, zwanego Powstaniem styczniowym. Przeciwko stacjonującej w Polsce stutysięcznej armii rosyjskiej w pierwszej fazie działań zbrojnych wystąpiło zaledwie sześć tysięcy powstańców. Mimo to garnizony rosyjskie zaatakowane zostały w 33 miejscach. Nie mający szans ze znacznie liczniejszym przeciwnikiem w otwartej walce, powstańcy przyjęli taktykę wojny partyzanckiej. W ten sposób stoczono około 1200 większych i mniejszych potyczek, a przez szeregi powstańcze przewinęło się około 200 tysięcy ochotników. Nie radzące sobie z powstańcami władze rosyjskie, przyjęły taktykę siania terroru i stosowania zbiorowej odpowiedzialności. Mnożyły się publiczne egzekucje, kontrybucje, konfiskaty majątków i masowe zsyłki na Sybir. Jesienią 1863 r. powstanie osłabło, by całkowicie wygasnąć w 1864 r. Próbujący je ratować, sprawujący od 17 października 1863 r. władzę dyktatorską Romuald Traugutt, został pojmany i wraz z 4 członkami Rządu Narodowego stracony 5 sierpnia 1864 r.

Wspierane przez Polaków ze wszystkich zaborów, emigrację i przedstawicieli innych narodów zryw niepodległościowy, przeszedł do historii jako najdłużej trwające powstanie polskie. Po stronie powstańców okupione zostało ok. 30 tysiącami ofiar i ok. 38 tysiącami zesłanych na Sybir. Dla Polaków klęska powstania była ogromnym wstrząsem, potęgującym przeświadczenie części społeczeństwa o beznadziejności wszelkiej walki zbrojnej.

 

* * * Jak zawsze podczas działań niepodległościowych, wśród wspierających Powstanie styczniowe, nie zabrakło jarosławian. Wielu z nich spoczywa na Starym Cmentarzu. Oprócz słynnego dowódcy oddziału powstańczego płk. Leona Czechowskiego pochowani są tutaj czynni jego uczestnicy: Julian Mokrzycki, Henryk Malejkowski Imiela, Antoni Białynia Rzepecki, Henryk Ziembicki, Ksawery Prus Niewiadomski, Władysław Zawirski, Jan Erazm Maksymilian Ślubicz - Załęski, ks. Henryk Jakliński, Michał Roch, Szymon Grzymała Grudziński, bracia Antoni i Józef Juśkiewiczowie oraz Dyonizy Ostrowski. Dzięki wspomnieniom spisanym bezpośrednio po zakończeniu powstania przez czynnych ich uczestników, do czasów współczesnych zachowało się wiele bardzo ciekawych informacji dotyczących tych wydarzeń. Nieduża odległość (ok. 40 km) od granicy austriacko - rosyjskiej powodowała, że rejon Jarosławia był dobrym miejscem na bazę pomocniczą i organizacyjną dla powstania. Na wieść o jego wybuchu, w okolicznych lasach sieniawskich zaczęli gromadzić się ochotnicy pragnący wesprzeć walczących. W 600-osobowym oddziale zorganizowanym przez wspomnianego już płk. Leona Czechowskiego znalazło się około stu jarosławian. Po stoczeniu kilku walk pod Hutą Krzeszowską, Harasinką, Krzeszowem, Potokiem i Jedlinkami, oddział ten pod naporem przeważających sił przeciwnika przeszedł na teren zaboru austriackiego i dość szybko, bo już w marcu 1863 r. został rozbrojony, a jego dowódca aresztowany. Po tym wydarzeniu nieustępliwi jarosławscy ochotnicy wstąpili do innych walczących oddziałów. Wśród nich były też kobiety. Jedna z nich Józefa Maciejowska, walcząc w bitwie pod Panasówką z kosą w ręku została ciężko ranna, otrzymując sześć ran od pałasza. Inne jarosławianki wspomagały powstańców przygotowując i wysyłając walczącym żywność, opatrunki i proch strzelniczy. Wydarzenia te, tak oto wspomina powstaniec, pracownik zarządu dóbr w Zarzeczu, Seweryn Harkam: "Początek powstania 1863 w lutym. Pantoflową pocztą doszło do wiadomości, że w Warszawie wybuchło powstanie. (...) Przyszły wiadomości, że powstańcy gromadzą się w lasach sieniawskich i rzeczywiście zaczęli się zjawiać w okolicy Jarosławia, przybywając do dworów rzemiennym dyszlem. Gdy transport przybył do którego dworu, zaraz woźnica po wyładowaniu powstańców zawracał konie i jechał do domu, nie turbując się, że niektórzy powstańcy nie przyjąwszy nawet pożywienia prosili zaraz o konie i dalej odjeżdżali zdążając do oddziałów swoich. Bardzo mała była ilość, która była odpowiednio na zimę przyodziana. (...) Było cokolwiek i starszych ludzi, a przeważnie młodzi z różnych stanów. Z Galicyi ruszyła, młodzież z ogromnym zapałem tak dalece, że ze szkoły jarosławskiej kilku chłopców dwunastoletnich wybrało się do powstania i ci jak byli w jednym ubraniu, bez grosza w kieszeni zaszli do Sieniawy. Dobrzy ludzie w Sieniawie gdy obcych chłopców zobaczyli, zapytali czego szukają, chłopcy odpowiedzieli, że idą do powstania. Chłopcy po takiej podróży byli głodni, zostali nakarmieni, wsadzeni na wóz i odesłani do Jarosławia."

 

Zbigniew ZIĘBA
Copyright © 2014 Urząd Miasta Jarosławia, ul. Rynek 1, 37-500 Jarosław
Tel.: +48 16 624 87 00, faks: +48 16 624 87 65