Strona główna » Nasze wydawnictwa » lipiec-sierpień, nr 8-9 (92-93) / 2000 » Różne
Bądź na bieżąco z informacjami z Jarosławia, zostaw nam swój e-mail:

Nasze wydawnictwa

lipiec-sierpień, nr 8-9 (92-93) / 2000

Strona 9
Z DZIEJÓW JAROSŁAWSKIEJ POCZTY (1)

Świadczenie różnorakich usług zapoczątkowane zostało zapewne z chwilą powstawania zorganizowanych społeczeństw. W zależności od aktualnego zapotrzebowania, na przestrzeni wieków wraz z postępem cywilizacyjnym powstawały przeróżne specjalizacje. Niewiele jest jednak takich branż, które przetrwawszy przez stulecia z powodzeniem funkcjonują do dzisiaj. Spośród tych, które wytrzymały próbę czasu tylko nieliczne, tak jak w zamierzchłej przeszłości, również współcześnie wydają się być wprost niezastąpione. Do takich należą niewątpliwie usługi pocztowe.

Początki poczty w Polsce sięgają odległych czasów piastowskich. Wówczas to na potrzeby dworu książęcego stworzono specjalną służbę trudniącą się przekazywaniem wiadomości, pokonując odległości konno lub pojazdami zaprzęgowymi. Pierwsza regularna międzynarodowa linia pocztowa na trasie Kraków - Wenecja została zorganizowana już w 1558 r., przez dworzanina Króla Zygmunta Augusta - Włocha Prospero Provano. Będąca jedną z pierwszych w Europie, działająca przy tym bardzo sprawnie poczta, dostarczała przesyłki w iście - jak na ówczesne czasy - rekordowym tempie. List z Krakowa do Wenecji dochodził w ciągu dziesięciu, a do Wilna w ciągu siedmiu dni. W 1583 r. na trasie tej wprowadzono stałą komunikację dyliżansową. Podróż trwała 15 dni. Ustanowiono też pierwszą w świecie stałą taryfę pocztową. Niezależnie od odległości opłata za list wynosiła 4 grosze polskie.

Dzieje jarosławskiej poczty również sięgają czasów dość odległych. Do utworzenia pierwszej przyczynił się związany z naszym miastem, kupiec Juliusz Attavanti, pozostający w ścisłej współpracy z generalnym przedsiębiorcą pocztowym na południowo - wschodnią Polskę, rezydującym we Lwowie genueńczykiem Robertem Bondinellim. Uruchomiona przez Bondinellego, w oparciu o konstytucję z 1620 roku poczta partykularna przyczyniła się do powstania poczty jarosławskiej. Przysługujące ówczesnej poczcie powszechnej przywileje, przeniesione zostały na pocztę patrykularną. Zapewniały one bezpieczeństwo osobom i rzeczom należącym do poczty, a naruszający je był karany więzieniem starościńskim. Poważniejsze wykroczenia karane były surowo przez trybunał lub sąd grodzki. W takich wypadkach przewód sądowy był skrócony, a od wyroków nie było apelacji. Pionierska jarosławska placówka pocztowa nie przetrwała jednak długo, upadając prawdopodobnie z chwilą zbankrutowania placówki lwowskiej. Po tym zdarzeniu przez szereg lat brak jest wiadomości o istnieniu poczty w Jarosławiu.

Dopiero w 1673 roku z żądaniem ustanowienia takiej placówki w naszym mieście wystąpiła szlachta na sejmiku wiszneńskim. Chociaż dokładna data jej powstania nie jest znana, wiadomo, że istniała już w XVII wieku, a w roku 1713 jej agendy prowadził pocztmagister Daniel Borgułt. W 1722 roku funkcjonowało już stałe połączenie między Jarosławiem a Przemyślem, dla którego sejmik wiszneński ustanowił specjalną ordynację. Pocztmagister jarosławski miał utrzymywać kuriera konnego przewożącego za stosowną opłatą w każdy wtorek listy do Przemyśla. Wyjazd miał następować natychmiast po otrzymaniu poczty, tak aby w tym samym dniu kurier mógł dotrzeć do Przemyśla, skąd nazajutrz po zabraniu przesyłek miał wracać do Jarosławia. Wynagrodzenie roczne w kwocie 400 zł zobowiązane było wypłacać miasto z dochodów uzyskanych z podatku 'czopowego' . Nie omieszkano zaznaczyć, że pocztmagistrzy od 'listów mieszczańskich nic brać nie mają' . Opłaty miano brać jedynie za niezbyt ciężkie pakiety. Większe ciężary po dawnemu przewożono na silnie zbudowanych i odpowiednio zaprzężonych wozach ładownych. Nadzorującym przez długie lata funkcjonowanie ówczesnej poczty, był używający tytułu 'królewskiego sekretarza' Andrzej Jokus. W tym czasie posługiwano się już 'lakowymi' i 'tuszowymi' pieczęciami służącymi do uwierzytelniania dokumentów, zabezpieczania przesyłek i szybkiego sporządzania adnotacji urzędowych.

Pierwszy rozbiór Polski, w wyniku którego Jarosław znalazł się w zaborze austriackim przyniósł duże zmiany w funkcjonowaniu poczty. W 1773 roku urządzona została nowa trasa pocztowa z Bielska do Lwowa z pośrednimi stacjami, zaopatrzonymi w odpowiednie budynki, personel i pojazdy. W Jarosławiu, w dużym dwupiętrowym budynku przy ul. Krakowskiej 4 (obecnie ul. Grunwaldzka 2) urządzono 'główną ekspedycję pocztową' . Zatrzymywały się tutaj dyliżanse przewożące pocztę i pasażerów, kursujące regularnie co dwa tygodnie od 1776 roku. Końcową stację miał tutaj również kurs pocztowy idący z Zamościa przez Tarnogród i Sieniawę. Naprzeciw poczty, dla wygody podróżnych wzniesiono obszerny hotel 'Warszawski' (ob. ul. Grunwaldzka 1) oraz zabudowania dla koni i pojazdów pocztowych. Na bramie krakowskiej urządzono komorę celną, gdzie podróżni opłacali niezbyt zresztą wygórowane myto.

Podróż dyliżansem pocztowym nie zawsze pozostawiała za sobą miłe wspomnienia. Podróżni skarżyli się często na grubiaństwo pocztylionów, domagających się dodatkowych opłat i powodujących duże opóźnienia w czasie jazdy. Zduszeni w ciasnym wozie, cierpliwi podróżni narażeni byli także na nieplanowane postoje, powodowane ugrzęźnięciem lub wywróceniem się pojazdu, złamaniem osi i innymi nieprzewidzianymi okolicznościami.

Mimo wszystko dla mieszkańców miast i miasteczek dyliżans pocztowy był wielkim dobrodziejstwem. Miejscowość ze stacją pocztową była zazwyczaj od innych ruchliwszą i bardziej związaną ze światem. Przybywający dyliżansem podróżni przywozili nowinki i wieści z bliższych i dalszych okolic, chętnie słuchane i przekazywane dalej.

Postacią nieodłącznie związaną z dyliżansem był pocztylion, wystrojony w urzędowy 'ciemno - szaraczkowy' mundur z czerwonym kołnierzem i wyłogami, naramiennikami i białymi guzikami. Uzupełnieniem ubioru był czarny pilśniowy kapelusz ze srebrnym galonem i czarno - żółtym pióropuszem oraz buty z ostrogami. Głównym atrybutem tak wystrojonego pocztyliona była jednak trąbka pocztowa, przewieszona dumnie przez pierś na kolorowym sznurze. Pocztylion grał na niej wyjeżdżając i przyjeżdżając do miasta, wzywając tym sposobem do otwarcia rogatek i bram miejskich. W razie potrzeby głosem trąbki wzywał pomocy, a bywało że umilał też podróżnym długie godziny męczącej jazdy. Pocztylioni mieli różne przywileje wynikające z pełnionego stanowiska, nie można ich było na przykład aresztować podczas wykonywania czynności służbowych. Pasażerowie korzystający z opieki pocztyliona nie szczędzili napiwków, szczególnie, gdy pocztylion był uprzejmy, a jazda przyjemna. Uznawszy, że dyliżanse są zbyt powolne do przewożenia korespondencji, w 1809 roku do służby pocztowej wprowadzono specjalnych kurierów pocztowych. W ówczesnym jarosławskim urzędzie pocztowym podlegającym inspektorowi przemyskiemu, listy oddawano wprost do rąk urzędnika. Funkcję tę przez długie lata pełnili kolejno: Jan Klinga, Karol Dietzius i Jan Londoński. Nosili oni zielone mundury ze złotymi galonami. (cdn.)

Na podstawie: Adam Świątek "Dzieje poczty jarosławskiej na przestrzeni stuleci'

Opracował: Zbigniew ZIĘBA
Numery archiwalne
Październik 2019
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31