Strona główna » Nasze wydawnictwa » listopad, nr 11 (83) / 1999 » Różne
Bądź na bieżąco z informacjami z Jarosławia, zostaw nam swój e-mail:

Nasze wydawnictwa

listopad, nr 11 (83) / 1999

Strona 6
Dawne nagrobki jarosławskie

Jednym z silniejszych uczuć człowieczych, jest niewątpliwie bolesne przeżycie po stracie najbliższych. Będąca następstwem takiego smutnego wydarzenia uroczystość pogrzebowa, kończona jest złożeniem zmarłego w miejscu wiecznego spoczynku, czyli na cmentarzu. Jest więc rzeczą naturalną, że miastom żywych towarzyszą "miasta zmarłych" wystrojone w mnóstwo pomników, symboli żalu i czci, stawianych dla już odeszłych przez jeszcze pozostających. Przetrwawszy do naszych czasów, przepełnione symboliką dawne budowle nagrobne noszące często cechy dużego artyzmu, stały się cennymi zabytkami obrazującymi upodobania naszych przodków. Szczególnym pod tym względem był wiek XIX, który na sztuce cmentarnej wyrył niezatarte piętno. W jego pierwszej połowie sztuki plastyczne nawiązywały często do starożytności. Stąd też czerpała swe wzory sztuka cmentarna. Formą przywoływaną z tego okresu był na przykład rodzaj sarkofagu ustawionego na lwich łapach lub trapezowaty cokół zwany "ściętą piramidą". Do sztuki antycznej nawiązują często spotykane na XIX-wiecznych nagrobkach postacie żałobnic przedstawianych jako "zrozpaczone kobiety" ubrane w długie szaty oraz Anioła Śmierci jako uskrzydlonego młodzieńca. Najczęściej spotykanymi motywami zdobniczymi były różnorodne kadzielnice, gasnące pochodnie, klepsydry, kiście makówek, sowy lub trupie czaszki - symbolizujące ból, śmierć i przemijanie czasu. Na inspirowanych antykiem nagrobkach brakowało na ogół symboli chrześcijańskich. Innymi formami nagrobnymi na XIX w. cmentarzach były zakończone piramidalnie, wysmukłe graniaste obeliski, wzięte ze sztuki egipskiej oraz zakończone zazwyczaj urną (popielnicą), okrągłe kolumny symbolizujące wyniesienie i sławę. Posągi świętych, z najczęściej pojawiającą się postacią Najświętszej Marii Panny, jako orędowniczki i pocieszycielki strapionych, na nagrobkach pojawiły się dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Postać Anioła Śmierci wyparta została wówczas przez inne uskrzydlone postacie z atrybutami chrześcijańskimi, jak symbol wiary - krzyż, liść palmy obrazujący męczeństwo pierwszych chrześcijan i zwycięstwo wiary, wieniec - symbol nagrody lub trąbę zwołującą na Sąd Ostateczny. Popularną formą XIX-wiecznego nagrobka był też pojawiający się w jego drugiej połowie, wykuty w kamieniu pień ściętego drzewa z sękami, na którym umieszczane były medaliony z inskrypcją lub portretem. Bardzo romantyczne wydają się być pomniki z realistycznymi figurkami zmarłych dzieci, stojących niekiedy w towarzystwie rodzeństwa. Zwyczaj budowania grobowców rodzinnych w formie prostych prostopadłościanów wynoszonych ponad poziom gruntu, upowszechnił się dopiero pod koniec XIX wieku.
Na założonym w 1784 r. jarosławskim Starym Cmentarzu (starszym od Cmentarza Łyczakowskiego zał. w 1786, Powązkowskiego w Warszawie zał. w 1790 r. i Rakowieckiego w Krakowie zał. w 1803 r.), nie brak również ciekawych form XIX-wiecznych nagrobków. Chociaż najliczniejszą grupę reprezentują różnego rodzaju, kamienne, żeliwne i metalowe krzyże, spotkać tutaj można wysokiej klasy dzieła pochodzące ze znanych warsztatów kamieniarskich i kowalskich, dopasowujących się do aktualnych prądów w sztuce. Spośród zachowanych na Starym Cmentarzu obiektów, niewątpliwie najcenniejszym, a zarazem najefektowniejszym jest nagrobek zmarłej w 1828 r. Brygidy z Juśkiewiczów Modrzejowskiej, sygnowany przez lwowską pracownię kamieniarską Antona Schimsera. Ponieważ liczący około 170 lat nagrobek jest prawdziwym dziełem sztuki, warto poświęcić kilka zdań jego autorowi i symbolice rzeźby. Osiadły w 1812 r. we Lwowie niemiecki mistrz sztuki cmentarnej Anton Schimser (1790-1836) miał za sobą studia w akademiach wiedeńskiej i paryskiej. Będący pod wpływem twórczości czołowego klasycysty europejskiego - twórcy m. in. Amora, najcenniejszej rzeźby łańcuckiego zamku - Włocha Antonio Canowy (1757-1822) A. Schimser zafascynował się antycznym obrazem śmierci. Szczególnie interesowały go kompozycje wielofigurowe. Najwięcej jego prac do dzisiaj można podziwiać na lwowskim Cmentarzu Łyczakowskim. Jedną z najoryginalniejszych i najpiękniejszych rzeźb nagrobnych tego cmentarza jest alegoryczna grupa z grobu trzech zasłużonych, lwowskich rodzin mieszczańskich: Breuerów, Tranklów i Weiglów. Myślę, że nieprzypadkowo fotografia tego nagrobka zdobi okładkę wydanej przez Ossolineum w 1998 r. książki Stanisława Sławomira Nicieji "Łyczaków - Dzielnica za Styksem". Nie byłoby w tym jednak nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że nagrobek ten jest niemal identyczny jak znajdujący się na jarosławskim Starym Cmentarzu nagrobek dłuta tegoż mistrza, poświęcony wspomnianej wcześniej, zmarłej w 1828 r. Brygidzie Modrzejowskiej. Jedyne zmiany wprowadzone przez A. Schimsera w nagrobku jarosławskim dotyczą miejsc ustawienia figur względem siebie i umieszczenia popielnicy na szczycie "ściętej piramidy" zamiast na graniastym cokole, jak w nagrobku lwowskim. Bardzo ciekawa jest symbolika tego mistrzowskiego dzieła. Przed, wyrażającą nieśmiertelność piramidą zwieńczoną pękatą popielnicą, stoją trzy postacie: ubranego w powiewną szatę skrzydlatego boga snu Hipnosa z włosami spiętymi diademem z liści, trzymającego w lewej ręce pęk makówek (symbol bólu i cierpienia), a w prawej dłoń ubranej w długą szatę młodej kobiety (symb. postać zmarłej), oraz postępującego w pochylonej pozie młodziana w greckim stroju, dzierżącego w rękach stożkowate lacrimarium wypełnione łzami. U szczytu piramidy, w kole utworzonym przez węża (symbol grzechu), umieszczone zostały symbole śmierci i przemijania czasu - kosa, gasnąca pochodnia i klepsydra. Umieszczony na belkowaniu piramidy napis epitafijny podaje, że ten piękny nagrobek ufundowały zmarłej, jej wdzięczne dzieci. Wymieniany już w przedwojennych przewodnikach M. Orłowicza, usytuowany za cmentarną kaplicą nadwerężony przez czas nagrobek, poddany został ostatnio konserwacji, przeprowadzonej pieczołowicie przez pracownię konserwatorską "ARS RESTAURO" p. Romana Dawidziaka z Rzeszowa.
Nieopodal tego nagrobka usytuowanych jest cały szereg innych, może mniej efektownych, jednak równie pięknych i cennych XIX-wiecznych pomników. Uwagę zwracają zwłaszcza dwa sarkofagi ustawione na "lwich łapach": zmarłej w 1878 r. Anny Dietzius, oraz datowany na połowę XIX wieku rodziny Wapińskich, posiadający sygnaturę innego wybitnego lwowskiego rzeźbiarza Pawła Eutelego (1804-1889). Nie posiadający fachowego wykształcenia, przybyły w 1828 r. do Lwowa i pracujący początkowo jako zwykły kamieniarz, późniejszy mistrz sztuki sepulkralnej, rzeźbiarskiego fachu nauczył się podpatrując pracę Antona Schimsera i jego brata Jana, absolwenta wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po śmierci tych mistrzów, P. Eutele stał się czołową postacią lwowskich kręgów artystycznych. Tylko na Cmentarzu Łyczakowskim wzniósł ponad 60 pomników. Jego prace zdobią również cmentarz przemyski. Tak jak w przypadku nagrobka Brygidy Modrzejowskiej, również jarosławski nagrobek Wapińskich ma swój niemalże identyczny odpowiednik na cmentarzu lwowskim. Jest nim pomnik upamiętniający zmarłego w 1885 r. powstańca z 1863 r. Stanisława Bogorię Podlewskiego.
Chociaż najwięcej wysokiej klasy przykładów dawnej sztuki cmentarnej znajduje się bezpośrednio za kaplicą, na stanowiącej swoiste lapidarium kwaterze zwanej konserwatorską, nie mniej bardzo ciekawe i wartościowe formy nagrobków spotkać można niemal w każdym zakątku Starego Cmentarza.

cd. str. 7
Numery archiwalne
Grudzień 2019
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31