Strona główna » Nasze wydawnictwa » październik-grudzień, nr 10-12 (180-182) / 2007 » Różne
Bądź na bieżąco z informacjami z Jarosławia, zostaw nam swój e-mail:

Nasze wydawnictwa

październik-grudzień, nr 10-12 (180-182) / 2007

PIĘKNIEJĄ CMENTARNE ZABYTKI
Fot. Henryk Górecki

Rok 2007 przejdzie zapewne do historii jarosławskich cmentarzy, jako jeden z owocniejszych w kontekście podjętych przed kilkunastu laty prac ratunkowych, zlokalizowanych na ich terenie zabytków. Pracami konserwatorskimi objęto aż cztery nagrobki, w tym po raz pierwszy jeden, zlokalizowany na Cmentarzu Nowym przy ul. Krakowskiej. Było to możliwe zarówno dzięki funduszom zebranym podczas kwesty przeprowadzonej przed bramą Cmentarza Starego w roku 2006, jak też znacznemu zaangażowaniu środków finansowych z budżetu miasta.

Trzy spośród nagrobków poddanych pracom konserwatorskim zlokalizowane są na Starym Cmentarzu, tuż za kaplicą cmentarną. Pierwszemu spośród nich nadana została bardzo charakterystyczna forma półnagiego, uskrzydlonego anioła, trzymającego w lewej dłoni pęk makówek (symbol snu), zaś prawym ramieniem obejmującego wysoki krzyż (symbol wiary).

Na fotografii archiwalnej z 1984 roku można zauważyć, że figura ustawiona jest na dwustopniowym cokole zwieńczonym ozdobnym gzymsem z tablicą inskrypcyjną upamiętniającą Miecia „syna K. i N. Sokołowskich”, który w 1882 roku „w siódmej wiośnie życia odszedł do aniołków”. Jednak nietrudno było zauważyć, że obydwa elementy do siebie „nie pasowały” gabarytowo, a ponadto wykonane były z różnych materiałów (postument z piaskowca, zaś rzeźba z wapienia). Podczas prac remontowo - porządkowych przeprowadzonych w 1997 roku, rzeźba „dopasowana” została do cokołu nagrobka Józefy z Jaroszów Wegemann, zmarłej w 1875 roku żony c.k. urzędnika pocztowego. Oprócz wykonania rutynowych czynności konserwatorskich wykonanych w 2007 roku, dokonano rekonstrukcji brakujących skrzydeł postaci anioła.

Figury świętych, z najczęściej pojawiającą się postacią Najświętszej Marii Panny jako orędowniczki i pocieszycielki strapionych, na nagrobkach pojawiły się w drugiej połowie XIX wieku. Postać geniusza śmierci wyparta została wówczas przez inne uskrzydlone postacie z atrybutami chrześcijańskimi, jak symbol wiary – krzyż, liść palmy obrazujący męczeństwo pierwszych chrześcijan i zwycięstwo wiary, wieniec – symbol nagrody, czy też trąba zwołująca na Sąd Ostateczny. W zależności od atrybutu z jakim postacie te są przedstawione, nazywa się je aniołami wiary, zmartwychwstania, smutku lub pocieszenia. Jako że anioł z nagrobka Józefy Wegemann obejmuje ramieniem okazały krzyż, zatem jest on aniołem wiary. Nagrobek pochodzi z okresu kiedy odchodzono od ścisłego stosowania kanonów sztuki klasycystycznej, stąd też obok pęku makówek, z którymi dotychczas przedstawiano uskrzydlonych geniuszy śmierci, pojawił się atrybut chrześcijański w postaci symbolu wiary - krzyża.

Drugim nagrobkiem poddanym pracom konserwatorskim jest klasycystyczny pomnik poświęcony zmarłemu w 1821 roku Maciejowi Kraczewskiemu i jego zmarłej w 1827 roku żonie Małgorzacie z Kozielskich. Czworoboczny postument, zwieńczony został ozdobnym gzymsem, na którym ustawiono dwie „przytulone do siebie” urny okryte draperią.

Maciej Kraczewski był bogatym mieszczaninem jarosławskim, właścicielem kamienicy przy ówczesnej ulicy Krakowskiej 89 (obecnie ulica Grodzka 22), placu przy Bramie Krakowskiej, cegielni, browaru z ogrodem i łazienek na Przedmieściu Głębockim oraz pól i łąk na Przedmieściu Leżajskim. Jak wynika ze sporządzonego w 1821 roku testamentu posiadał też znaczną gotówkę w kwocie 800 czerwonych złotych holenderskich, które pożyczył na procent hrabiemu Stanisławowi Siemieńskiemu. Jego spadkobierczyniami zostały, żona Małgorzata oraz trzy córki: Roberta, Wilhelmina i Salomea. Warto jeszcze dodać, że Kraczewscy „Maciejowie” przyczynili się w 1810 roku do wykupienia monstrancji zagrabionej przez Austriaków z jarosławskiego kościoła parafialnego.

Na jednym z boków postumentu umieszczona została informacja, że nagrobek ten ufundowała swoim rodzicom Salomea z Kraczewskich Rünge. Napis epitafijny ubogacony został sentencją przepełnioną pokorą i wiarą: „Żyliśmy bo chciałeś, umieramy bo każesz, zbaw bo możesz Panie”.

Trzecim nagrobkiem, przywróconym do dawnej świetności na Starym Cmentarzu w ramach prac ratunkowych wykonywanych w 2007 r. jest bardzo skromny nagrobek zmarłej w 1910 roku Katarzyny Meder (na nagrobku wypisana została tylko pierwsza litera imienia „K.”, jednak z zapisu w archiwalnej księdze zgonów wynika, że zmarłą osobą była kobieta o imieniu Katarzyna). Pomnik na obecnym miejscu ulokowany został wtórnie podczas prac remontowo – porządkowych, przeprowadzonych w 1997 roku (przeniesiony został z innej kwatery). Cechujący się dużym prymitywizmem nagrobek w formie krzyża z wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa i stojącymi u jego stóp postaciami Matki Bożej oraz Marii Magdaleny, został poddany pracom konserwatorskim ze względów historycznych i kulturowych. Jest on mianowicie efektem pracy ludowych kamieniarzy, wytwarzających w przeszłości nagrobki w podobnym stylu w Bruśnie Starym koło Lubaczowa.

Historia Brusna Starego i skupionych w jego rejonie kamieniarzy sięga XVI wieku. Bruśnieńscy kamieniarze byli z reguły samoukami, a znajomość rzemiosła przechodziła z ojca na syna. Rzeźby powstawały na konkretne zamówienie lub dla przygodnego nabywcy. Poszczególne rodziny zajmowały się całym procesem wytwórczym począwszy od wydobycia kamienia i jego transportu, aż po obróbkę w obrębie swojego gospodarstwa. Dopiero wówczas wyroby przejmowała inna grupa zwana „furmanami”, trudniąca się ich zbytem. Z nagrobkami opakowanymi w słomę furmani docierali do Jarosławia, Przeworska, Pruchnika, Kańczugi, Leżajska, Rzeszowa, Kolbuszowej, Zamościa, Józefowa, a nawet do Lwowa. Stąd też niektóre cmentarze katolickie (zwłaszcza wiejskie), a nawet żydowskie w tych okolicach, są wprost przepełnione kamieniarką bruśnieńską. Upadek ludowego rzemiosła kamieniarskiego w Bruśnie Starym nastąpił po II wojnie światowej z chwilą przesiedlenia w 1947 roku miejscowej ludności na ziemie zachodnie i do byłego ZSRR.

Do wytwarzanych w jednym typie nagrobków bruśnieńskich około 1900 roku zaczęto wprowadzać nowości. Na rzeźbach zaczęły się pojawiać figury płaczących lub zamodlonych aniołków, zaś w miejsce Chrystusa umieszczano wieniec cierniowy oplatający ramiona krzyża. Ukazały się krzyże z powierzchnią rzeźbioną na kształt nieokorowanego pnia drzewa, obeliski z gałązkami wawrzynu, a nawet strzaskane kolumny i figury Matki Bożej. Kilkanaście takich właśnie różnych form nagrobków zachowało się na jarosławskim Starym Cmentarzu. Pomimo cechującego je dużego prymitywizmu, dodają niewątpliwie uroku temu szczególnemu miejscu.

Sądząc po bardzo prymitywnym, koślawym napisie inskrypcyjnym i zupełnie niestylistycznym skrócie sentencji o treści: „Prosi o pozdrowienie Ani” (ostatnie słowo miało zapewne brzmieć „Anielskie”), co spowodowane zostało źle rozplanowanym rozmieszczeniem liter, wydaje się, że nagrobek zakupiono od przygodnego furmana, zaś napis wykonany został w Jarosławiu przez osobę niewprawną w sztuce kamieniarskiej.

Po raz pierwszy pracom konserwatorskim poddany został nagrobek na Nowym Cmentarzu, przy czym całość związanych z tym kosztów pokryta została z budżetu miasta. Jest nim zlokalizowany przy alei głównej (powyżej „ronda”) nagrobek rodziny Nowaków w formie płasko rzeźbionej steli z postacią Chrystusa modlącego się w Ogrójcu. Jak wynika z treści napisu epitafijnego, pomnik upamiętnia Szymona Nowaka (1844-1915), Rozalię z Nowaków Szwedową (1868-1919) oraz Marię z Liśkiewiczów Nowakową (1846-1928). Nagrobek posiada aż trzy sygnatury. U jego podstawy umieszczony został napis „K. R. Koziński - Warsz.”, w górnej partii jednego z boków „Z. Zduński” i data „1933”, zaś na betonowym obramowaniu grobu „J. Kajzer – Jarosław”.

Nagrobek rodziny Nowaków powstał w warszawskim „Zakładzie Rzeźbiarsko – Kamieniarskim” założonym w 1911 roku przez Konstantego Romana Kozińskiego (1881- 1939). Sądząc po drugiej sygnaturze, rzeźbę z jarosławskiego cmentarza wykonał prawdopodobnie artysta o nazwisku Zduński. Warto podkreślić, że renomowany zakład kamieniarski K. R. Kozińskiego, który wymieniany jest wśród kilku firm najbardziej zasłużonych dla sztuki nagrobnej warszawskiego Cmentarza Powązkowskiego, funkcjonuje pod niezmienioną nazwą do czasów współczesnych przy ulicy Powązkowskiej w Warszawie. Nagrobki i grobowce powstałe w firmie Kozińskich napotkać można w wielu, niekiedy dość odległych od Warszawy rejonach Polski. Największe ich skupisko występuje jednak na warszawskich Powązkach. W pracowni tej zrealizowane zostały tak znaczące zamówienia jak wykonanie w 1937 roku nagrobka dla żony ówczesnego prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego, czy też już w czasach powojennych (w 1957 roku) symbolicznego pomnika ufundowanego ze składek społecznych dla samego prezydenta, zamordowanego w 1943 roku w obozie w Dachau. Dziełem zakładu kamieniarskiego Kozińskich jest także kapliczka wykonana z czerwonego granitu, umieszczona na ścianie transeptu kościoła pod wezwaniem Św. Karola Boremeusza na warszawskich Powązkach. W jej wnętrzu znajduje się kuta szkatułka z czaszką oficera zamordowanego w Katyniu. Firma Kozińskich prowadziła również roboty kamieniarskie z zakresu usług budowlanych. Między innymi w latach 1937-1938 wykonała prace elewacyjne kamienicy przy ulicy Puławskiej w Warszawie, której właścicielem był wówczas zakład „Granat”, produkujący amunicję wojskową.

Sądząc po sygnaturze umieszczonej na betonowym obramowaniu grobu można się domyślać, że rzeźba została sprowadzona z Warszawy, zaś jej montażu na Nowym Cmentarzu dokonał miejscowy kamieniarz J. Kajzer, o którym nie udało się niestety uzyskać bliższych informacji.

Wykonawcą wszystkich prac konserwatorskich jest rzeszowska firma „ARS RESTAURO” p. Romana Dawidziaka, specjalizująca się w konserwacji zabytków z kamienia.

ZBIGNIEW ZIĘBA
Numery archiwalne
Październik 2019
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31